Skrócona historia podziemnej sieci radiowej „Radio Solidarność Lubelszczyzna”

Ireneusz Haczewski

Skrócona historia podziemnej sieci radiowej

Radio Solidarność Lubelszczyzna”

 

Na mapie wielu niezależnych od siebie ośrodków podziemnego Radia Solidarność, działających na terenie Polski w latach 80. szczególną rolę odegrała sieć „Radio Solidarność Lubelszczyzna”.

Wyróżniała się ona, na tle kraju, kilkoma charakterystycznymi cechami.

 

  1. Sieć, a więc topografia rozmieszczenia jej ogniw, opracowana była teoretycznie jeszcze przed jej uruchomieniem. Wyliczono precyzyjnie obszary zasięgów, częstotliwości pracy nadajników i wymaganą moc w. cz. w oparciu o zdobytą bazę danych „rządowych” nadajników. Projekt sieci wykonał i poinformował o nim -jeszcze przed uruchomieniem- podziemne władze regionu - Ireneusz Haczewski, pomysłodawca sieci i konstruktor sprzętu. Ogniwa sieci nie były samodzielne, chociaż otrzymały dużą swobodę działania, szczególnie w zakresie opracowywania audycji. Zastosowanie specyficznej, unikalnej metody emisji uzależniało je jednak ściśle od logistycznego centrum w Lublinie, czyli od projektanta sieci.

    Zastosowana ścisła konspiracja powodowała nawet, że działacze w poszczególnych ogniwach sieci nie mieli świadomości skali projektu, w którym uczestniczyli. Nie znali też zasad jego działania.

    Ogniwa zlokalizowane zostały w głównych ośrodkach przemysłowych Lubelszczyzny: Świdnik, Puławy, Poniatowa, Lubartów. Dlatego też celowe było przekazanie opracowywania programów audycji w ręce robotników, czynnie pracujących w tych ośrodkach. Treści programów trafiały więc celnie w oczekiwania odbiorców a apele, nadawane przez radio, były inspiracją do konkretnych, społecznych zachowań. To istotny wyróżnik, gdy w innych ośrodkach w kraju konspiracyjni radiowcy przyznają dziś, że treść audycji nie miała u nich dużego znaczenia a ważny był sam fakt przełamania monopolu informacji.

  2. Na terenie Lubelszczyzny dokonano pierwszego w kraju, świadomego zastąpienia ścieżki dźwiękowej telewizji publicznej, programem konspiracyjnego radia. Poprzedzone to było pracą teoretyczną i eksperymentami laboratoryjnymi. Nadajniki sieci, rozmieszczone na tak rozległym terenie, pokrywały oba programy telewizji państwowej, nadając na różnych, ściśle określonych częstotliwościach, w konkretnych lokalizacjach. Udokumentowany w aktach zasięg maksymalny osiągnął pokrycie obszaru 1.256 km kw. pojedynczym nadajnikiem. W nieudokumentowanych przypadkach nawet przekraczał tę wartość.

Najprężniej działającym ogniwem sieci był Świdnik, czterdziestotysięczne miasto robotnicze, zlokalizowane na obrzeżu Lublina. Ekipę lokalną obsługującą radio stanowili: Henryk Gontarz, Franciszek Zawada, Alfred Bondos, Maria Mańko, Bogumiła Górka, Leszek Fijołek, „Jagoda”, Bolesław i Waldemar Karczmarczyk, Andrzej Niewczas, Mirosław Sola.

 

Ogniwem sieci, które osiągnęło największy w kraju zasięg pokrycia ścieżki fonii telewizji publicznej były Puławy. Działał tu zespół w składzie: Grzegorz Wołczyk, Zenon Benicki, Alicja i Tadeusz Skiba, Elżbieta Leszczyńska, Anna i Zbigniew Zubowscy, Wacław Hennel, Jan Okoń.

 

Kolejnymi ogniwami sieci były - Poniatowa i Lubartów. Radio działało także „gościnnie” w kilku innych miejscowościach Lubelszczyzny a także parokrotnie w samym Lublinie, ale tu już emisją tradycyjną, bo tak nakazywały wyniki obliczeń a w tej pracy nic nie pozostawiano przypadkowi.

 

Innymi formami działalności radiowej w lubelskiej sieci były:

  • nasłuch radiowy MO, ZOMO a głównie – kanałów operacyjnych Służby Bezpieczeństwa.

  • przygotowanie skutecznego zagłuszania całej łączności radiowej służb specjalnych, na wypadek walk ulicznych. Służył temu specjalny, szerokopasmowy nadajnik lampowy o mocy w.cz.160 W.

  • w latach 1987-90 inicjator sieci podjął ponadto, równolegle, pracę krajowego korespondenta Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Jako pierwszy w kraju zdecydował się nadawać z terenu Polski codzienne, aktualne relacje, własnym głosem i podając swoje prawdziwe nazwisko. Dostęp tak oczekiwanego, wolnego słowa, zwiększył tym samym do absolutnych granic możliwości, czyli do globalnego zasięgu.

 

Sieć „Radio Solidarność Lubelszczyzna” powstała dzięki pomysłowi i inicjatywie indywidualnej. Nie była finansowana, ani kierowana przez podziemne władze Związku. Stworzona przez aktywnych członków Solidarności i działając pod jej szyldem, włączyła się mocnym akcentem w konspiracyjną walkę i była -w tych latach- najmocniejszym tej walki przejawem.

Ocenę niezależną, którą sformułował ppłk służby bezpieczeństwa, Janusz Gębala, w raporcie do swoich władz w stolicy, czytamy w zachowanych aktach SB:

 

/-/ stanowi grupę zdecydowanych i zacietrzewionych przeciwników ustroju i naszego aparatu, która pomimo różnych represji z naszej strony nie zaprzestała swej działalności – a kierują nią osoby o wysokim poziomie intelektualnym i emocjonalnie zaangażowane w działalność „S”;

- nie posiadamy źródeł informacji tkwiących bezpośrednio w omawianej strukturze;

- w aktualnych uwarunkowaniach Świdnika działalność radia „S” stwarza istotne zagrożenie; /-/

Widocznym niedomaganiem na tym odcinku jest brak źródeł tkwiących w strukturze i mających bezpośredni związek z redakcją i działalnością radia „S”./-/

Grupa organizatorów radiostacji jest mocno zakonspirowana, prowadzi kontrolę swojej działalności i stosuje szczególne kryteria doboru pojedynczych osób do swej działalności.



Na uwagę zasługuje fakt, że nigdzie wcześniej na świecie nie odnotowano skutecznego „wejścia” na ścieżkę fonii TV publicznej. Nie produkowano więc do tego celu sprzętu. Należało go samodzielnie zaprojektować i wykonać, w całości lub poprzez głębokie przekonstruowanie dostępnych urządzeń fabrycznych. Wymogi, konieczne dla sukcesu tej emisji były bardzo surowe i szczególnie trudne do osiągnięcia w warunkach konspiracji.

Pojawiające się gdzieniegdzie w kraju wątpliwości, co do pierwszeństwa, wyjaśnił podczas prywatnej rozmowy Grzegorz B., jeden z szefów warszawskiego Radia Solidarność. Radio to borykało się z bardzo częstym zagłuszaniem, prowadzonym przez SB. Nadawano więc tuż obok kanałów zajętych przez stacje radiowe a także fonię TV, ale jedynie szukając skutecznego schronienia przed zagłuszaniem. Zdarzało się czasami, że prymitywne odbiorniki telewizyjne, znajdujące się w pobliżu, odbierały emisję radia przypadkiem, co było wysoce niepożądane, bo dekonspirowało lokalizację nadajnika.

Jednak celowe nadawanie na ścieżce fonii, konspiracyjna Warszawa rozpoczęła na przełomie 1984 i 1985 roku, czyli po świdnickim sukcesie sieci Radio Solidarność Lubelszczyzna. Niestety z nieporównanie mniejszym pokryciem terenu (co zresztą było do przewidzenia i wyliczenia, w warunkach Warszawy).

(1.709 razy mniejsze pole pokrycia w stosunku do Świdnika a 13.955 razy w stosunku do Puław, -gdzie udokumentowano rekord krajowy zasięgu na „zajętej częstotliwości”).

 

Sieć radiowa Lubelszczyzny nadała swoją pierwszą audycję w wersji „telewizyjnej” w dniu 14 lutego 1984 r. w Świdniku, podczas pogrzebu Jurija Andropowa, transmitowanego z Moskwy. Odbiło się to szerokim echem i zdumieniem w kraju i pokazało wyjątkowo wysoką skuteczność tej metody emisji. Zarówno techniczną jak i propagandową – (pod warunkiem, że była poprzedzona profesjonalnym przygotowaniem organizacyjnym i technicznym).

 

Fenomen Radia Solidarność, działającego równocześnie w wielu częściach kraju, był największym, skutecznym i błyskotliwym zwycięstwem opozycji w latach po wprowadzeniu stanu wojennego.

Tak jaskrawe przełamanie monopolu informacyjnego junty wojskowej miało swój znaczący wkład w późniejsze przemiany polityczno-ustrojowe w Polsce... i w dużej części Europy. Lubelska sieć miała w tym swój niebagatelny udział.

 

Publikacje medialne, nt. poszczególnych ogniw lubelskiej konspiracyjnej sieci radiowej są niestety obarczone fundamentalnymi błędami. Nawet publikacje naukowe. Wynikają z głębokiej niewiedzy, spowodowanej warunkami ścisłej konspiracji, jaka stosowana była wtedy a także, w pewnym stopniu, jeszcze przez długie lata po odzyskaniu niepodległości. Nie było bowiem pewności, czy proces ten jest trwały. Dziś, w dobie telewizji cyfrowej, tamte pionierskie osiągnięcia pozostają już tylko historią.