Radio Wolna Europa

Pierwszy stały krajowy korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, nadający z Lublina codzienne relacje z kraju — własnym głosem i pod prawdziwym nazwiskiem.

Pierwsze spotkanie z RWE — 1957

W 1957 roku Ireneusz Haczewski, wtedy uczeń liceum im. Stanisława Staszica, zbudował średniofalowy nadajnik radiowy i przez trzy miesiące nadawał z niego niezależne programy, w tym retransmisje Radia Wolna Europa. 19 grudnia 1957 roku został aresztowany, a 26 marca 1958 roku Sąd Wojewódzki w Lublinie, Wydział dla Nieletnich, umorzył sprawę.

Nie była to tylko zabawa, kilkakrotnie transmitowałem też audycje Radia Wolna Europa. Bezpieka również nie zamierzała tego zlekceważyć. Sprawa do dziś figuruje w aktach pod numerem 021/1265.

Ireneusz Haczewski, „Radio Solidarność Lubelszczyzna”

Korespondent z Lublina

W latach 1987–1990, równolegle z kierowaniem siecią Radia Solidarność Lubelszczyzna, podjął pracę krajowego korespondenta Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Jako pierwszy w kraju zdecydował się nadawać z Polski codzienne, aktualne relacje własnym głosem i pod prawdziwym nazwiskiem. Relacje były wyjątkowo oczekiwanym, bo wiarygodnym dokumentem z kraju — dla Polaków, ale też dla mediów całego świata.

Był obecny na antenie RWE w sumie przez ponad 50 godzin, w ponad dwustu korespondencjach. Nadał również reportaż z terytorium ZSRR.

(…) gdy nadarzyła się tylko okazja, podjąłem najbardziej ryzykowną wtedy pracę – stałego korespondenta Radia Wolna Europa, nadającego na cały świat codzienne relacje bezpośrednio z kraju, a dla jeszcze większej wiarygodności, pod własnym, prawdziwym nazwiskiem. (…) Radio Wolna Europa dawało mi możliwość przekazywania wszelkich naszych spraw krajowych, ale i regionalnych, z Lublina, Puław, również i ze Świdnika, natychmiast i na cały dosłownie świat.

Ireneusz Haczewski, „Radio Solidarność Lubelszczyzna”

Telefon bez tarczy i słuchawki

Korespondencje do Rzymu i Monachium nadawał z własnego mieszkania na lubelskich Czubach. Do ich przekazywania skonstruował specjalny telefon, pozbawiony tarczy numerowej i tradycyjnej słuchawki: głos rozmówcy słychać było w głośniku, a korespondent mówił do mikrofonu studyjnego albo odtwarzał materiał z magnetofonu. W budowie telefonu pomagał mu syn Andrzej, wtedy uczeń technikum łączności.

Telefon stał w tajnym laboratorium — niewielkim pomieszczeniu ukrytym za półką z książkami, ze ścianami wyłożonymi folią aluminiową — obok nadajników Radia Solidarność, magnetofonów i komputera ZX Spectrum.

Więcej